Kontakt O mnie Współpraca Portfolio
yx0L627

Jestem w Kajtusiowym piekle

Nie nadaje się do życia rodzinnego. Stwierdzam. Bezceremonialnie mówię o tym, że nie nadaje się do życia w stadzie zwanym rodziną. Sprzątanie. Gotowanie. Mycie. Czyszczenie. Znowu gotowanie. Serio? Rola kobiety w naszym społeczeństwie jakoś nagle wróciła do pierwotnego stadium.

Jest taki program w telewizji (będzie product placement) Perfekcyjna Pani Domu, nazywa się ten twór. Kiddo dostaje spazmów nerwowych jak widzi ten program. Jeżeli 15 latka zauważa, że rola kobiety nie jest taka jak kiedyś to coś jest nie tak. Mieszkanie 110 metrów kwadratowych. 5 pokoi. Toaleta. Łazienka. Spiżarka. Przedpokój. W trybie: jedna osoba pracuje (mąż oczywiście), druga sprząta (kobieta) + gotuje + opiekuje się dziećmi. Awykonalnym jest, aby utrzymać jakikolwiek porządek. Wychodzisz z ostatniego pokoju, idziesz do pierwszego. Kobieta to takie nieco perpetuum mobile. Nie koniecznie jednak ktoś rozpisuje się o niej w książkach. Jak byłam młodsza psioczyłam na rygor, jaki miałam w domu. Wiązanki, jakie układałam w głowie szorując podłogę były tak wymyśle, że czasami zadziwiałam samą siebie. Teraz jednak widzę, po co cały ten cyrk był. Kiedy mój pokój dochodzi do pewnego niemożliwego do zaakceptowania przeze mnie poziomu po prostu sprzątam. To samo robi moja siostra. I tutaj będzie zdziwienie wielkie. Mój ojciec też sprząta. Czy to uwłacza jego męskości? Nie sądzę. Bo tak między nami może się trzy razy bardziej wykazać. Bo przecież nikt nie sięgnie tam gdzie on odkurzaczem, ani nie podniesie kanapy, żeby powycierać kurz. Nie wspomnę o samochodzie, bo przecież to on najlepiej na świecie wie jak wyczyścić szyby żeby nie było smug. Przy tym wszystkim pozostaje nadal bardzo męski. Wiem, bo z nim mieszkam.

Nie krzyczę głośno o równouprawnieniu, emancypantkach, feministkach i tych wszystkich dziwnych rzeczach, o których raz na jakiś czas zrobi się głośno w telewizji. Nie o to mi chodzi. Wzorzec naszego społeczeństwa to mężczyzna (samiec alfa) pracujący 40 godzin na dobę by zapewnić godny byt swojej rodzinie, kobieta wyglądająca jak szyszymora u jego boku z zasmarkanym dzieckiem na rękach i jeszcze dwójką pałętającą się pod nogami. Pan wraca. Kobieta podaje obiad. Pan narzeka, że brudno. Kobieta pokornie znosi upokorzenie przytakując. Dzieci krzyczą w niebogłosy. Cóż…O taką wolność walczyły kiedyś kobiety?

Nie uwłaczam. Nie uogólniam. Brońcie wszyscy piekielni. W telewizji robi się aferę, że mężczyzna został sam z piątką dzieci. Rozumiem problem. Nie jestem chamem bez serca. Jednak takie sytuacje są na porządku dziennym patrząc z punktu widzenia kobiety. Kobieta nie robi jednak z tego cyrku. Zaciska zęby i tańczy na rzęsach żeby jej dzieciom było jak najlepiej. (no nie mówiąc o Waśniewskiej, ale to całkiem inna sytuacja). Kobiety są silniejsze niż się wszystkim wydaje. Mamunia ma powiedziała kiedyś, że bycie kobietą to sztuka, w której mężczyzna ma mieć wrażenie, że zawsze ma rację. Nauczyłyśmy kretynów to teraz mamy! Ot, co mam do powiedzenia.

W ogóle to kobiety są bardziej zorganizowane niż mężczyźni. Tak. Oczywiście, że są bardziej zorganizowane. Dla mężczyzny obiad, sprzątanie, wyprawienie dzieci do szkoły, pamiętanie o ich zajęciach pozalekcyjnych, umówionej wizycie u lekarza specjalisty – to zdecydowanie za dużo. Lubię mężczyzn. To normalne, ale trochę organizacji by nie zaszkodziło. Mężczyzna w spożywczym jest jak dziecko we mgle. Telefon przy uchu, w dłoni kartka, ale twardo dzwoni do żony, CO JESZCZE MIAŁ KUPIĆ? Tak zakupy to taka ciężka przeprawa przez mękę. Wsadź współczesnego mężczyznę na konia i daj kopię w dłoń. Prędzej się zabije niż wygra wojnę. Panowie shame on you!

Wiadomo, że silny mężczyzna to marzenie każdej kobiety. Nie czarujmy się. Każda marzy o orangutanie, co by wszystkich wybiłby jej bronić. Miło jednak jak posprzątałby czasem w klatce.

Kobieta wie – na co każde z dzieci jest uczulone. Jaki nosi rozmiar ubrań. Kiedy które ma urodziny i przy okazji jak mają na imię najlepsi przyjaciele owych dzieci. Wie, dlaczego dziecko jest złe i, że należy je chwalić. Wie, kto jest wychowawcą dziecka i ile należy wpłacić na radę rodziców. Rozmiar buta. Rodzaj chusteczek. Ulubiona piosenka. Pierwsza miłość….(Długa przerwa, w której wymieniam tryliard rzeczy)

Mężczyzna wie – że spłodził dzieci. Wie, bo musi. A to i tak cud, że kojarzy, że te takie małe, co latają po mieszkaniu to jednak są jego i że maczugą ich bić nie należy. Wiwat męska nacja.

„Prawo do głosowania i do łażenia do pracy, jak ja bym tam wpadła to bym pokazała, co to jest tryb smok” powiedziała Umbra przygotowując obiad dla około miliona osób. Ilekroć jestem na śląsku wpadam w jakiś dziwny rodzaj mojego zen. Podziwiam. Bo tego nie da się inaczej nazwać. Ja mam słaba psychikę i każdy o tym wie. Przy trybie życia Umbry strzeliłabym sobie w głowę albo wsadziła łeb do piekarnika i odkręciła gaz albo powiesiła się na prysznicu. Cokolwiek bym zrobiła, bo bym zwariowała. Wiem to. U mnie w domu na hasło „tato przykręć mi półkę” ojciec dzielnie bierze w dłoń wiertarkę i dyble, po czym idzie ją przyinstalować. Od jakiś 5 dni tutaj prosimy się o przykręcenie półki. Stoi na korytarzu. Idę o zakład, że postoi tam z kolejny miesiąc (no chyba, że wcześniej same znajdziemy wiertarkę). Pielęgnowanie zen w tym domu jest jak przechodzenie z ulubionym balonem przez cierniowy las. Jakie tam aśramy. Śląsk i macie taką lekcję życia i wypracowywania spokoju, że po tym już tylko nirwana.