Kontakt O mnie Współpraca Portfolio
635386004318998057

Gdzie kończy się logika, zaczyna się wiara

Jedna Polska Katolicka – skanduje tłum pod Teatrem w Bydgoszczy. I na tym właśnie opiera się katolicka wiara. Nasza racja jest racja ostateczną. Potępimy każdego, kto myśli inaczej, ale wy macie nas kochać. Wolny umysł? Zapomnij! Gdzie ja żyję? Katoland welcome.

Wczoraj powiedziałam kluczowe zdanie, kiedy dyskutowałam na temat katolickiej wiary „Gdzie kończy się logika, zaczyna się wiara”. Nie jestem religijna i wiedzą o tym wszyscy. Jednak nie neguje jakoś mocno faktu, że owy kościół istnieje i jest instytucją taką samą jak urzędy czy ZUS. Śmieszy mnie jednak jak mocno reagują katolicy na jakiekolwiek zaangażowanie religii w sztukę. Jezus Christ Superstar !

Nie słucham muzyki, której nie lubię, nie oglądam zdjęć, które mi się nie podobają, nie czytam książek, których nie lubię. Bo tak. Dla spokoju własnego ducha. Oczywiście są wyjątki (jak we wszystkim), kiedy musze coś poznać, żeby wyrazić zdanie na owy temat. Robię to jednak jednorazowo. Nie rozczulam się na prawo i lewo nad beznadziejnością 50 twarzy Graya czy wątpliwymi umiejętnościami Rothko. Element poznania i Alicjowska ciekawość sterują moim życiem.

Golgota Picnik – Rodrigo Garcia odbija się echem w każdym możliwym medium, jakie mnie otacza. Radio. Telewizja. Internet. EVENT to, to, co nakręca sprzedaż. Czy ktokolwiek usłyszałby o tym gdyby media nie nagłośniłyby tak spektaklu szokującego i obrazoburczego? Nie sądzę. A teraz rzesza undergroundowej młodzieży będzie się doszukiwać tysiąca sensów (tak mocno ukrytych, że aż niewidocznych) w sztuce, którą krytycy nazywają słabą.

Leży mi Golgota Picnic. Leży i kwiczy. Nie jesteś miłośniczką sztuki nowoczesnej. Ukrytych sensów. Zawoalowanych wizji. Nie, nie. Ja lubię przekaz jasny i oczywisty. Jako osoba przemądrzała mam zamiar się jednak wypowiedzieć na jej temat. A raczej na temat B O O M, jakie obok niej wyrosło.

Nie oglądałam spektaklu. Jednak internet potęga jest i basta i widząc wycinki ze spektaklu jasno mogę powiedzieć. Za kasę bym tam nie poszła. Przerost formy nad treścią nakręcany najniższymi bodźcami, bo właśnie tymi religijnymi, świecenie golizną i szokowanie. Jednak skoro mamy szanować katolickie uczucia, poszanujmy i uczucia „wolnomyślicieli”. Skoro ktoś chce pooglądać owy spektakl nie można go bojkotować. To tak jakbym ja weszła podczas mszy i zaczęła tańczyć na ołtarzu. W obu przypadkach wygrywa „katolickość”, bo uczucia religijne należy szanować. To chore i śmieszne jak bardzo ludzie nie myślą. Protest nakręca event. Oponenci czegokolwiek tak bardzo działają na korzyść, że lepszej reklamy najlepsi spece by nie wymyśli. Obrona Krzyża. Parada równości. Tęcza. Wolne konopie. Gdyby nie oponenci, owszem owe wydarzenia by zaistniały, ale tylko na chwilę w świadomości zainteresowanych.

Co więc potrzeba, żeby Golgota Picnic przestała obrażać czyjeś uczucia? Proponuje zabrać swoje transparenty, różańce, świeczki i co tam jeszcze macie i po prostu iść do domu.

Malta odwołała spektakl.

A teatry zabijają się, żeby u siebie ową sztukę puszczać.

Logika.

Bardzo „podoba” mi się również recenzja sztuki, która pozwolę sobie tutaj zaprezentować korzystając z portalu malta-festival.pl:

„Nawiązując do chrześcijańskiej ikonografii – od Francisco Goi do Rubensa – reżyser organizuje piknik, który jest zarazem ostatnią wieczerzą współczesności. Na scenie silna fizyczna obecność aktorów zderzona jest z projekcjami wideo, muzyką na żywo i nadmiarem rekwizytów – hamburgerowych bułek, które są miękkim dywanem, zwyczajnym fastfoodem zjadanym podczas spektaklu, a także symbolem bezsensownego nadmiaru i nieopanowanej konsumpcji. Świat jawi się w spektaklu, jako podszyta pustką orgia posiadania, w której ludzie pozostają zniewoleni we własnej hipokryzji. W tej rzeczywistości sztuka jest jedynie estetycznym dodatkiem.

Spektakl poraża niezwykłym połączeniem krytycznego przekazu, silnych obrazów, muzyki i poezji. Jest ironiczny, obsceniczny i ekscesywny, ale proponuje też sceny wymagające skupienia, pozwalające na wyciszoną kontemplację. Reżyser przekracza konwencjonalne granice gatunków, nie wpada w ideologiczną pułapkę, w fascynujący sposób wykorzystuje za to możliwości medium teatralnego, tworzy fantasmagoryczną wizję piekła, w jakim żyjemy, dając jednocześnie przestrzeń na dystans i autokrytycyzm.” – czyli klasyczne pieprzenie w bambus na temat niczego osnute pseudointeligencką otoczką. Zaraz zostanę nazwana ignorantem. Jako, że nie widziałam a się wypowiadam. Problem polega jednak na tym, że mam świadomość SZTUCZNOŚCI dzisiejszej sztuki. I z całą mocą dałabym szansę żeby Golgota Picnic obroniłaby się sama. Nie sądzę, żeby dała radę.

Grotowski (mistrzu!) Wiem, że byś to puścił. Wiem, że dałbyś Golgocie szansę. A potem stał z podłym uśmiechem.

Sztuka nowoczesna. Tak bardzo jestem na nie.

(fot: fakt.pl)