Kontakt O mnie Współpraca Portfolio
larger

Gdyby głowy wybuchały

Nie lubię ludzi. Nie potrzebuje również kontaktów z nimi. Ograniczam się do minimum, z którym kawę piję w milczeniu, a papierosy liczę w wagonach. Najbardziej jednak nie lubię głupoty. I jęczydupstwa. I czasami bardzo bym chciała, żeby ludziom wybuchały głowy.

Jestem z tych, co lubią wiedzieć. Dlatego nawet jak nic nie robię mam czasami włączone Polsat News, które mówi do mnie o tym, co się w kraju dzieje. Jak mam niedostatek wiedzy nabywam prasę (prasę, nie FAKT) i z niej uzupełniam swoje braki. Angora. Uważam Rze. Newsweek. Wprost. Polityka. Przekrój. Do rzeczy. Biorę to naręcze siadam w pokoju i wciskając w siebie puste kalorię badam aktualną sytuację polityczną w Polsce. Co ciekawsze badam ją zupełnie bez sensu, bo w dysputy z ojcem się nie wdaje, bo ON ZAWSZE WIE NAJLEPIEJ, matula pracuje w Urzędzie, więc ogranicza się do polityki lokalnej, cokolwiek wykracza poza gminę jest dla niej złodziejstwem i dziadostwem, a siostra osiąga stan nirwany, więc nie chce jej przeszkadzać. Umbry nie naciągam na zbytni wysiłek, więc rekreacyjnie ślizgamy się zawsze po głównych tematach, których konkluzją jest zawsze I CHUJ rzucane w nerwach i dla świętego spokoju. Po co więc to robię? Bo jestem Polakiem. Cieszę się z czyjegoś nieszczęścia.

Pomostówki. Emerytury. Matka Madzi. Trynkiewicz. Związki Zawodowe. Protesty. Wałęsa. Eurowybory. Wotum Nieufności. Smoleńsk. Korwin. Sowa & Przyjaciele. Chazan. Radio Maryja. Pies w samochodzie. Anna Lewandowska. Totolotek.

Kiedyś ambitnie podchodziłam do wiadomości. Do całej instytucji dziennikarstwa. Wraz z rozwojem internetu dziennikarzem stał się każdy posiadający łącze i w miarę sprawną klawiaturę (jak również MUA). To niesamowite ile Polacy wiedzą. Każdy jest ekspertem. Każdy WIE rzeczy, o których inny nie wie. I każdy bez żenady ową opinię wyrażą. Nie idą za tym konsekwencje. Nie ma Milicji i kolegium i tych innych dziwnych instytucji. Każdy może napisać, że Tusk to chuj i nic mu się nie stanie. Karmię się internetowymi dyskusjami, chociaż czasami mam ochotę wyciągnąć sobie oczy i polać je kwasem. Bo Polacy to tak durny naród, że aż mi ich szkoda. Weźmy chociażby najświeższy temat. Ludzie zapluwają się w internecie, że Chazan zrobił źle lub dobrze (zależy od strony krzyczącej). Ludzie. Apeluję. Czy myślicie, że wasz komentarz coś zmieni? Klauzula sumienia została zaakceptowana przez rząd i wprowadzona w życie. Koniec kropka. Teraz to ich cyrk. To, że dostaniecie odcisków na palcach od napieprzania w klawiaturę nic nie zmieni. Wyjdzie sobie na spacer. Pooddychajcie. Na pogodzie mówili, że od piątku ma być 33 stopnie. Może urlop jakiś?

Stopień głupoty idzie wprost proporcjonalnie w dół. Im niżej tym większe średniowiecze. Dzielnie wraz z Umbrą śledzimy pewnego bloga, którego to autorka ma tak wielkie parcie na szkło, że pokazuje się gdzie może i ile może. Ubaw jednak największy mamy, kiedy owa „blogerka” wywarstwia się na tablicy jak to w życiu spotyka ją wiele fałszu i zła. Tym bardziej jesteśmy spłakane, kiedy widzimy post traktujący o tym, jakie to życie jest ciężkie a kiedy ktoś zlituje się i zapyta w kulturze z empatią i troską, „co się stało” w odpowiedzi dostaje „nie chce o tym gadać na forum”. KURWA. To nie pisz. Serio nie wszyscy chcą wiedzieć, że ZNOWU ktoś jest zły a ty taka dobra zostałaś oszukana. To przykre jak ludzie bardzo potrzebują do życia poklasku. Jednak ubaw mamy wielki. Więc pielęgnujemy pseudo znajomość będąc podłymi żmijami. Karmię się tym, że czyjąś ambicja jest napisane niegramatycznego zlepka słów oscylujących wokół Kurwa…ja pierdole…(wpisz wybrane przekleństwo) a mimo wieku poziom jego wypowiedzi to maksymalnie 2 gimnazjum. Ludzie nie chcą być mądrzy? Czy jak to działa?

Im dalej w las tym jeszcze gorzej. Klasyczne High Five taboretem w niektórych przypadkach jest smutną koniecznością. Jestem takim masochistą. Bo czasami w owe dyskusję się wdaję. Na siłę starając się wyciągnąć, co sprawiło, że poziom zirytowania sięgnął zenitu. Do niczego oczywiście jednak nie dochodzę. Jednak brnę marnując mój cenny czas i starając się sobie udowodnić, że inteligencja pokona się przeciwności. Nie da się. It’s Official.

Homo Sapiens. Człowiek myślący. Freud się pomylił. Zatoczyliśmy koło i wracamy do stanu umysłowego ameb i pantofelków. O tyle o ile w życiu realnym znajomych namacalnych mam w zasadzie niewielu jednak są to osoby inteligentne i posiadające wiedzę w intenecie klikam „akceptuj” przy obcych ludziach (nie jak leci. Idiotą tez nie jestem) i scrollując tablice na facebooku pielęgnuje moje zen, oglądając tysięczne wezwanie do zalajkowania skatowane psa albo śliczny pysiaczek 2 miesięcznego dziecka wyglądającego jak glon. Wracając jednak do sedna. Głupota dotyka nas na każdym kroku. W sposób bolesny. Głupota jest przekleństwem naszych czasów tak samo istotnym jak AIDS. Czasami naprawdę warto ruszyć makówką i chwilę się nad czymś zastanowić. Czy to w sprawie Chazana, czy w sprawie wywarstwiania się na facebooku. Czyńmy mądrość. Każdemu wyjdzie to na dobre.

Gdyby głowy wybuchały ja już dawno swojej bym nie miała. Bo nie uważam się za alfę i omegę i czasami jak cos powiem to się zastanawiam, „co autor miał na myśli” jednak potrafię dostosować się do sytuacji, w któraej się znajdę. Porozmawiam o polityce, ale porozmawiam również o tym, że włosy mi się nie układają. Dualizm mojej natury czyni mnie jednostką interesującą. I właśnie, dlatego mam tak mało znajomych. Ludzie jednej pasji są dla mnie zwyczajnie nudni. Ile można słuchać o super zabiegach albo o ekstra koparkach. Zainteresuj się czymś. Pośród szarej masy ludzi jednej pasji wystarczy, że znajdziesz sobie drugie hobby. I nagle świat zmienia kolor.

Ludzie Renesansu nie istnieją. Pokolenie, które miało coś do zaoferowania umarło. I Dlatego zostało mi stukanie w klawiaturę KU POKRZEPIENIU SERC, czytanie prasy, żeby wiedzieć, co w trawie piszczy i scrollowanie facebooku na poprawę humoru.

A Umbra i tak podeśle mi artykuł, którego pointa będzie I CHUJ. Bo tak już działamy. Na wyżyny inteligencji wspinamy się tylko wtedy, kiedy nabierzemy takiej ochoty. A Ostatnio nabieramy jej wyjątkowo rzadko. Bo sobie udowadniać inteligencji nie musimy.