Kontakt O mnie Współpraca Portfolio
maxresdefault

Piszę do Pani/Pana w bardzo poważnej sprawie

Chcesz wiedzieć, co u mnie? Trzymam się nawet nieźle. Pracuje, studiuje, nawet zaczęłam pisać do gazety. Nie raz Ci o tym mówiłam, że kiedyś dostanę Pulizera a ty się śmiałeś i wytykałeś mi gdzie robię błędy i że nie stawiam przecinków. Nie stawiam ich dalej. Mam od tego ludzi. Szkoda ze nie mam ludzi o tego, żeby myśleli za mnie. Starannie ze skrupulatnością dostosowuje swój dzień do mojego toku myślenia. Zapełniam każdą lukę każda minutę czymś, co oddali moje myśli od twojego wyjazdu i od Ciebie. Mówią mi, że wydoroślałam, że nareszcie zdaje się, że znalazłam swoją drogę. Bo przecież uczelnia w dodatku uniwersytet. Nie podejrzewałam siebie o to. Praca, w której codziennie jem śniadanie w okolicach 10 zawsze ciut przed albo ciut po. Nigdy o innej godzinie. Jakbym sama sobie zainstalowała chip. Wcześniej i później nie chce mi się jeść. Potem chodzę po mieście z kapownikiem i pilnuje ludzi. Wiesz jak tego nienawidzę, jak musze komuś tłumaczyć proste czynności, a jednak to robię, bo moja złość wypełnia wtedy luki. Skupiam się tylko na niej. Gazeta też zajmuje mi trochę czasu. Mówią, że się zaangażowałam, że jestem konkretna. Po prostu nie umiem inaczej. Taka jest prawda. Zasłaniam się egoistycznymi pobudkami, że przecież będę spotykać ludzi, że w końcu ktoś zobaczy jak pisze. Bo to właśnie zapomnienia boje się najbardziej. Nie śmierci samej w sobie. Zapomnienia. I o tym tez wiedziałeś. Sumiennie dawałeś znać o sobie, żebym nie zapomniała, bo ty tez się tego bałeś. Gdzieś tam pod blond czupryną chowałeś kogoś pięknego, kogo nie dostrzegam w nikim innym. Nie chce mi się wychodzić z domu wieczorami, dlatego chłonę bezsensowne informacje. Wiesz, że zaczęłam czytać Mastertona ? Wiesz, że go nie cierpię. Ma tak toporne pióro, że rzygam przy każdej linijce, ale znowu wpadam w złość a ona zapełnia luki. Ubieram się mechanicznie i chodzę spać mechanicznie. Nie siedzę już do 3 nad ranem, nie mam chęci na oglądanie wschodów słońca, to zarezerwowałam dla Ciebie, kiedy nakręceni substancjami chłonęliśmy pierwsze promienie niczym heroinę. Przestałam grać, po tym jak gra zaczęła mi wyświetlać komunikat „nie ma takiego gracza” straciłam ochotę na cokolwiek. Jakby kreatywność wysiadła gdzieś na Heathrow i już nie wróciła. Odsunęłam się od fantastyki, od własnych opowiadań. Dużo w nich gniewu. To przecież zawsze był mój rodzaj terapii. Ale teraz nie potrafię już pisać. Wydaje mi się, że wszystko jest zbyt prozaiczne jak na mnie. Byłam zła pisałam, byłam chora pisałam, było mi smutno pisałam. A teraz czuje pustkę. Nie umiem sklecić poprawnej metafory i tylko czekać jak błędnie zacznę używać słowa bynajmniej. Na zdrowie nie narzekam. Byłam tylko raz przeziębiona, ale to normalne, zawsze w okolicach przesilenia dostaje pseudo depresji i przeziębienia, wyglądam wtedy jak gówno i jeszcze bardziej narzekam na cały świat. Może nie bardziej, ale intensywniej. Zęby musze wyrwać. Ósemki. Wyrwę je i zgłupieje. Wiem to na pewno. Migreny mam jeszcze częściej niż kiedyś. Ilość środków przeciwbólowych, jakie w siebie ładuje rozjebie mi wątrobę, co Umbra subtelnie podkreśla przy każdej naszej rozmowie. Często jeżdżę do niej tak swoją drogą, to ten rodzaj człowieka, do którego nie musze mówić, a wiesz jak bardzo to cenię. Leżymy i pierdzimy pod siebie i bardzo nam z tym dobrze. Do tej pory wyrzucam sobie, że wtedy w ten weekend w czerwcu nie wsiadłyśmy w pociąg i nie pojechałyśmy na nasz Urlop. Tydzień później Ciebie już nie było. Nie mogłeś zaczekać? Czy ja wymagam cudów? Florian powtarzał mi, że to nie wszechświat, ale my sami sterujemy własnymi krokami. No to Ci powiem stary nigdy jeszcze tak chujowo tymi krokami nie sterowałam. To dziwne. Bo teoretycznie powinnam albo płakać, (co jak wiesz idzie mi wyjątkowo łatwo) albo się zawiesić. A ja trwam, w dzikim tańcu z własnym ja. Jakbym zrzucała jakaś powłokę, topiła się w rzece starając się kamieniem zmyć wszystkie wspomnienia. Tak, nie jest ze mną dobrze. Farba mi schodzi z włosów, już całkiem spore mam odrosty, ale nie widać ich za bardzo i tak nienawidziłeś tego, że się zafarbowałam. Chociaż nie wiem, czemu powiem szczerze. Mój pysk zdecydowanie lepiej wyglądał otoczony brunatną czupryną, a teraz znowu mam mysie włosy, ani tego uciąć ani to kurwa związać. I tak trwam ja i mój warkocz. Remont mieszkania też robię. Nie doceniałam pracy fizycznej dopóki nie ruszyłam w dzikie tango z wiertarką i nie zaczęłam kuć ścian. Jak mogłeś przez tyle lat jebac fizycznie? Podziwiam. 11 Jadę na marsz. Niepodległościowy. Umbra mnie wyciągnęła. Kupiłam sobie nawet koszulkę z symbolem powstańczym. Taka jestem patriotka. W ogóle myślenie nieco przesterowałam. Umbra zapisała się do partii. Ciągle wypominam jej, że to banda skinów. Bawi mnie to. Zobaczymy jak długo. Ale na marsz jadę liczę, że ktoś da sobie po mordzie a ja zrobię dobre zdjęcie. Ah ta kurwa kobieca subtelność. Musze się wybrać do Florian. Musi mi tatuaż poprawić. I nie, nie, dlatego, że jest krzywy jak to subtelnie stwierdziłeś zamiast pochwalić, że jest ładny. Mamy zamiar coś z niego zrobić. Florian jak to Florian na własne wizje. Czaszkę jakąś chce zrobić. Nie wiem, o co mu chodzi. Ale zostawię mu wolną rękę. Wiem, że tego nie spierdoli. Wyrobił się. Powinieneś pooglądać jego pracę. To jednak dziwne, że puszczam słowa w przestrzeń. Ale może to element tej nowej terapii. Ostatnio u mnie w mieście syn koleżanki mojej mamy chciał popełnić samobójstwo. Powiesił się. Oczywiście go odratowali, jednak sęk w tym, że zastanawiam się jak ludzie nieumiejętnie potrafią się zabić. Ja na przykład na jego miejscu łyknęłabym coś i poszła spać. Czysto technicznie nikt nie ma traumy, że znalazł Cię w kałuży krwi czy z pętlą na szyi. Doprawdy milordzie ludzie nie myślą. Chciałam się starać o dofinansowanie, ale moje obsrane szczęście sprawiło, że dotacji już w tym roku nie ma. Kumasz to? Człowiek w końcu chce pokazać szerszej publiczności swoje wątpliwej, jakości zdjęcia a tu jeszcze wiatr w oczy. Ja się chyba pod obsraną gwiazdą urodziłam. Urodziny tez miałam, nigdy o nich nie pamiętałeś. Jestem już dorosła mam przecież 25 lat, nadal proszą mnie o dowód jak kupuje piwo, ta żenująca sytuacja sprawiła, że już nie kupuje piwa. W ogóle zaniechałam pić. Po ostatniej 11 dniowej libacji, jaką urządziłam sobie z Umbrą jakoś mnie przeszły chęci na melanż. To śmieszne, co nie? Nie spadam tez tak często ze schodów to akurat pozytyw. Nie wiem czy moja kostka zniosłaby kolejne skręcenie. Poza tym wszystko dobrze. Tylko kurewnie za Tobą tęsknie. Muszę iść przygotowywać się do jutrzejszej pracy. Raport i nadzory. Idą wybory trzeba przecież przygotować lokale wyborcze.

Trzymaj się ciepło, ubieraj kurtkę i nie łaź z łysym łbem palancie.
Xoxo
Owca