Kontakt O mnie Współpraca Portfolio
omtzjxfy1bzknjv9m28e

***Flawless

Odkryłam, że w zeszłym roku moje podejście do większości spraw było typowo ambiwalentne. Żyłam, funkcjonowałam, organizowałam skrzętnie dzień, zapisując wszystko w kalendarzu. Łykałam tabletki, piłam kawę, szłam do pracy, wracałam, kładłam się zasypiałam. Koło się zamykało. I nagle coś pękło.

Gdzie Indziej i jutro. Tym lubiłam tłumaczyć sobie moją niekonsekwencję. Uwielbiałam to wręcz. Twierdziłam, że jutro zacznę się odchudzać, jutro zacznę czytać książki, które stoją i się kurzą. Jutro pójdę zobaczyć wystawę Kubricka w galerii, jutro porozmawiam z rodzicami. Jutro zrobię profil na grę i również jutro poszukam w internecie informacji na temat, który ostatnio przeczytałam w gazecie. Jutro też zrobię porządek na komputerze. Gdzie indziej pisanie idzie lepiej i gdzie indziej wychodzą ładniejsze zdjęcia. Gdzie indziej lepiej mi się myśli i gdzie indziej ludzie będą milsi. Gdzie indziej poznam ukochanego i gdzie indziej nauczę się w końcu języka rosyjskiego. Jeśli wierzyć teorii strun – gdzieś, właśnie gdzieś indziej znajduje się właśnie wymiar, do którego wpadają wszystkie pomysły Jutra. To świat ludzi niekonsekwentnych. Ludzi takich jak ja, którzy własne lenistwo tłumaczą pogodą, temperaturą, stanem zdrowia i innymi czynnikami by tylko zagłuszyć szalejące sumienie. Jutro nigdy nie nastanie a gdzie indziej trawa wcale nie jest bardziej zielona. Jeśli chcesz coś zrobić zrób to teraz. Właśnie w tej chwili. Życie masz jedno, więc żyj na 100 procent. Bo ten najbanalniejszy z tekstów, posługujący za mem „żyj tak by w dniu śmierci powiedzieć, niczego nie żałowałem”, okazuje się remedium na cały ból dupy.

Nauczyłam się wiele przez ten rok. Co najważniejsze nauczyłam się trzeźwo oceniać sytuację. Nie błądzę już jak dziecko we mgle. Nauczyłam się nieść ze sobą pochodnię, która ogniem niemal piekielnym oświetla moje kroki. Nigdy nie przepraszałam i nigdy nie przyznawałam się do błędów. I każdy, kto mnie zna, wie, dlaczego to robiłam. Wynikało to z mojego wielkiego poczucia własnej dumy i honoru, którym obdzielić bym mogła pół plutonu. Nie przepraszam dalej – biorę odpowiedzialność za własne słowa. Tak było, jest i będzie. Jeżeli powiedziałam Ci, że jesteś dziwką. To tak właśnie myślałam. Teraz jednak nauczyłam się milczeć. Kłapanie pyskiem nie zawsze jest dobre. Nie wynika to brońcie wszyscy piekielni z faktu, że nie mam nic do powiedzenia, bo epitety i inwektywy, jakie czasami plenią się w mojej głowie zadziwiają nawet mnie. Nie. Wynika to z faktu, że na niektórych ludzi nie warto nawet spojrzeć a co dopiero obdarzyć opinią na ich temat. Załatwiam to grymasem, który w teorii ma być pobłażliwym uśmiechem. Jest lżej. Uwierzcie. Dużo lżej. Kiedy człowiek nie zaprząta sobie głowy niepotrzebnymi rzeczami. Co do przyznawania się do błędów. Cóż. Tutaj sprawa jest nieco bardziej skomplikowana. Nigdy otwarcie nie przyznam się przed nikim, że czegoś nie wiem. Jest to dla mnie upokarzające, godzi to w moje ego do tego stopnia, że najczęściej, jeżeli już moja niewiedza wyjdzie na jaw – spalam za sobą most. Nie mogłabym spojrzeć w oczy temu, kto ów błąd mi wytknął. Ale, ale no właśnie. Nauczyłam się operować słowem. Operować myślą w taki sposób by wyciągnąć jak najwięcej informacji tak by rozmówca nie położył na mej wiedzy nawet cienia wątpliwości. O rację swoje walczę jak lwica. Nie da mi się nigdy nic przegadać. A nic nie brzmi w moich ustach tak słodko jak krótkie i zwięzłe „A nie mówiłam”.

Podsumowując, bo podsumowania są takie trendy. Tekst jest krótszy niż zawsze, no, ale– autokreacje zamieniłam na autosugestię i wychodzi mi to całkiem w porządku. Oprócz tego nie zmieniłam się jakoś diametralnie. Pomidorów nadal nie lubię.

No i Hepi Nju Jir