Kontakt O mnie Współpraca Portfolio
purple_nebula-wallpaper-1024x768 modified

Kiedy zaczniesz szukać, znajdziesz ją wszędzie.

Jedno z oddziaływań podstawowych, będące zjawiskiem naturalnym polegającym na tym, że wszystkie obiekty posiadające masę oddziałują na siebie wzajemnie przyciągając się. W fizyce grawitację opisuje ogólna teoria względności. Oddziaływanie grawitacyjne jest w niej skutkiem zakrzywienia czasoprzestrzeni przez różne formy materii.

Szeptasz. Wraz z oddechem przynosisz ogień. Nie pali. Poraża. Każdy nerw. Każdą komórkę. Każdy fragment mojego ciała. Jakbyś rzucał klątwę. Odprawiał pradawny rytuał, którego jestem integralną i najważniejszą częścią. A potem otwieram oczy. Wynurzam się z oceanu złudzeń. Odkrywam, że to ulotne myśli, które trzyma przy mnie grawitacja. Nie jest mi z tym łatwo.

Chciałabym wyrzucić Cię z pamięci. To moje marzenie usytuowane wysoko na liście moich najskrytszych pragnień. Nie robić żadnej z tych wszystkich rzeczy, którymi sterowałeś jak marionetkarz w moim prywatnym teatrze emocji.

Nie poznać.

Nie słuchać. Nie czuć. Nie widzieć. Nie dotykać. Nie smakować

To nie tak, że zapomniałam. Chociaż faktem jest, że kiedy o Tobie wspominam zmieniam barwę głosu. Brzmię wtedy inaczej. Ciepło. Odrzucam powłokę aroganckiego i lekceważącego podejścia do życia. Budzisz we mnie radosne wspomnienia. Ale łapie się na tym i robię z tego parodię. Tak mi łatwiej. Prościej. Po co na siłę komplikować sobie i tak zagmatwane życie. Czasami mam wrażenie, że na jedna osobę przypada określona ilość: łez, słów, uśmiechów, wspomnień. A potem uświadamiam sobie, że z każdym dniem jest ich więcej. Jakby każdy dzień ściągał coś z innego wymiaru i bezczelnie mącił spokój dnia codziennego.

Może pośród wymiarów jest takie miejsce gdzie nasze losy splatają się nierozerwalnie jak kod DNA. Na wszystko, bowiem jest miejsce przeznaczone. Może to, że spotkaliśmy się w tym uniwersum nie było przypadkiem, a z góry zaplanowaną grą jakiejś większej siły? Może to miało wyglądać inaczej.

Nigdy nie jesteśmy do końca wolni. Łudzimy się, że wśród zagmatwanych dróg systemu potrafimy oddychać własnymi płucami i odrzucić powstałe, wszędobylskie dogmaty. Nie. Nie jesteśmy wolni. Od chwili poczęcia do chwili powolnego rozkładu w ziemi jesteśmy związani szeregiem zasad, na które nie mamy wpływu. Przedwieczne prawa natury, pod które podporządkowane są wszystkie nasze ruchy na TYM świecie. Jesteś jak to przedwieczne prawo. Wykpię Cię. Odrzucę. Napluję. Rozerwę łańcuchy. A ty wracasz. Pod inną postacią. Pod inną powłoką. Jesteś moją antymaterią, przy której płonę i zamieniam się w pył.

Nikt nie obiecywał, że będzie prosto. Nikt nie powiedział – Masz Iza tutaj jest świat. Baw się nim jak chcesz – Nie dostałam w dłonie czerwonego przycisku, który według kaprysu mogłabym używać żeby zniszczyć to, co staje mi na przeszkodzie. I uwierz. Użyłabym go w stosunku do Ciebie. Tak zrobiłam bym to. Zrobiła. A potem zakończyłam bym własny żywot. Odpłynęła łodzią Charona. Po co mi świat bez świadomości, że Cię nie ma.

To jak z letnim deszczem. Irytuje Cię, kiedy pada. Śmierdzą Ci ubrania. Włosy puszą się jakbyś był cholernym lwem na wygnaniu. Krzyżuje CI wielki plan podbicia lokalnych barów. A jednak czekasz na niego. Pragniesz jego obecności. Tego niespotykanego zapachu. Kropel obmywających zastygniętą w letargu po zimie twarz. I tak jest kurwa z Tobą. I nienawidzę tego całą mocą.

Wieczność to cholernie długo. Irracjonalny lęk przed śmiercią nasila się, kiedy pomyślę, że tam gdzieś daleko po drugiej stronie moja jaźń zostanie nietknięta, że będę pamiętać każdy cholerny moment, każda pieprzoną sekundę z całego mojego życia. To dziwne. Bardzo dziwne. Zwłaszcza, że zawsze powtarzam, że przecież niczego nie żałuje. Codziennie planuje kolejny dzień. Układam w głowie plan od otwarcia oczu do zamknięcia ich późnym wieczorem. Nie pozwalam sobie na spontaniczność. Nie chce zaskakujących zwrotów akcji. Nie chce iść na żywioł. W całym tym szaleństwie jest reguła. Jedna najważniejsza i niepodważalna. Nic mnie nie może zaskoczyć. NIKT mnie nie może zaskoczyć. Znam odpowiedź przed pytaniem. A co jeśli tam tak nie będzie? Jeżeli będę płynąć niesiona nurtem wszechświata i zachłysnę się tą pozorną wolnością i pozwolę sobie na spontaniczność. Przeraża mnie ta wizja. Przeraża mnie bardzo mocno. Zwłaszcza, że mam niepodważalne wrażenie, że to ty pierwszy wyciągniesz do mnie dłoń, kiedy zacznę się topić w swojej spontaniczności.

Arteria żył wypełnia moje ciało. Serce pompuje krew, a przez niezliczoną ilość synapsów przepływa miliardy myśli na sekundę. Czasami mam wrażenie, że nie wszystkie są moje. Jakby niektóre z nich ktoś włożył mi do głowy. Powiedział „proszę masz tu bonus od wszechświata”. Jednych tylko jestem pewna. Tych wszystkich myśli o Tobie. Są moim przekleństwem i skarbem jednocześnie. Tak. Lubię być masochistką. Płoniemy naszym własnym żarem. Jak komety.

Wierzę w nieskończoność ludzkich żyć w nieskończonej liczbie wymiarów. I wiesz, co? Czasami mam wrażenie, że w tym świecie podlegamy prawom dwóm odrębnych grawitacji i jak osobne bieguny odpychamy się od siebie. Zdradzę Ci sekret. Nie boję się już śmierci. I obiecuje Ci, że gdzieś tam pośród miliona gwiazd, pośród tysiąca moich kolejnych żyć i wszystkich możliwych wymiarów będę Cię szukać. Postanowiłam to sobie. Składając cichą przysięgę. Bo wiem, że gdzieś tam jesteś. Gdzieś tam znajdujesz się ty. Ty i NASZA własna grawitacja.

… Niebo gwiaździste nade mną …